Między porażką a sukcesem

Każdy z nas wie czym jest sukces. Ale czym jest porażka? Stratą czasu, błędem, pomyłką, „idiotyzmem? Absolutnie nie!

Porażka jest efektem ubocznym dążenia do sukcesu, świetnie ujął to Henry Ford w słowach „Porażka to tylko możliwość by znowu zacząć, jednak tym razem mądrzej”.
Przekonanie, że porażka jest czymś złym to naprawdę okrutny wymysł ludzkości, niestety to wymysł, który jest nam wpajany od dzieciństwa. Bowiem już na początku naszej przygody z edukacją jest nam mówione, że im mniej ktoś popełni błędów, tym jest bardziej inteligentny, mądry… lepszy. Jednak idąc tym tropem wychodzi na to, że największymi głupcami na święcie są ludzie, którzy naprawdę wiele w życiu osiągnęli.
Kilka przykładów, oczywiście pierwszą osobą, która mi się nasuwa jest Thomas Edison, człowiek który odkrył żarówkę, jednak zanim mu się to udało, poniósł „porażkę” nie raz, nie dziesiątki a kilka tysięcy razy! Jednak sam mówił „Nie poniosłem porażki 10.000 razy. Nie poniosłem jej ani razu. Udało mi się po prostu odkryć 10.000 nie działających sposobów.”
Michael Jordan jest już żywą i nieśmertelną legendą koszykówki, mimo że w wieku młodzieńczym został wyrzucony ze szkolnej drużyny.
The Beatles, jedni z najpopularniejszych zespołów muzycznych wszechczasów, jednak na pierwszych przesłuchaniach nie chciano ich zakontraktować bo grali muzykę, która „już wyszła z mody”.
Ciekawa jest również historia Sylvestra Stallone, opowiedziana w filmiku poniżej

Naszym problemem nie jest więc oczywiście popełnianie błędów, ale przyjmowanie porażki.
Gdy opanujemy trudną „umiejętność” przegrywania dopiero wtedy będziemy w stanie na tym skorzystać. Zacznij analizować błędy. Zamiast myśli o tym, że coś Ci się znowu nie udało, zastanów się dlaczego. Zastanów się co było przyczyną i zacznij nad tym pracować.
Choć przeczytałem i wysłuchałem wiele o tym by korzystać z porażek, dopiero ostatnio to sobie uświadomiłem. Wychodząc z treningu brazylijskiego ju-jitsu, na którym przegrałem wszystkie sparingi – nawet z ludźmi, którzy mają dużo krótszy staż odemnie byłem lekko przybity. Wten zacząłem myśleć, dlaczego tak się czuję. Myślałem, że nie robię postępów, ale zaraz, tydzień temu to ja wygrałem wszystkie walki… Po prostu to nie był mój dzień, rozkojarzyłem się – dzięki przegranym zauważyłem również gdzie brakuje mi techniki. Jedynym negatywnym skutkiem było moje obite ego, które wmawiało mi, że jestem nieudacznikiem, że jestem słaby, ale wręcz przeciwnie, dzięki porażką jestem coraz silniejszy, coraz lepszy w tym co robię.

Kluczem jest świadomość. Dzięki świadmości panujemy nad emocjami, dzięki emocjom nad własnymi myślami, w końcu w pełni nad samymi sobą. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem jak pisał Mickiewicz : )

Spróbuj przenieść taki sposób myślenia o „porażce” na wszystkie dziedziny swojego życia. Zobaczysz wtedy, że najwięcej nowych możliwości dostrzeżesz właśnie po porażce. Gdyby nie ona, nie poznałbyś w porę swoich słabości i nieumiejętnośći, które z pewnością w końcu by wypłynęły i mogły zrujnować wiele więcej rzeczy niż twoje ego.
Porażka sprawia również, że stajemy się na coś gotowi. Porażka sprawia, że gdy odnosimy sukces czujemy satysfakcję i to najważniejsze, CZUĆ I ŻYĆ!
Pamiętaj, jedynymi ludźmi, którzy nie mają problemów, są ludzie martwi.

Ostatnio popularnością cieszył się filmik motywacyjny. Tym razem również coś z tej półki, polecam : )


[napisy włączamy za pomocą przycisku CC]

A wy jak radzicie sobie z porażką? Koniecznie podzielcie się spostrzeżeniami i radami w komentarzach!
Jeśli chcecie być na bierząco zapraszam na FanPage, gdzie niedługo nie tylko powiadomienia o nowych artykułach, ale i dodatkowe materiały : )

You may also like...

  • Egonn87

    Jeżeli jakaś dziedzina nas strasznie fascynuje, to nigdy, przenigdy nie zrazimy się porażką, a jak się do czegoś nie nadajemy… no właśnie

    • http://odwazsiezyc.pl/ Marcin Rzecze

      Gdy coś szczerze kochamy, pewnie masz rację, ale gdy zaczynamy przygodę z czymś nowym to różnie bywa – sam jako dzieciak, choć chciałem grać w klubie piłkarskim odkąd pamiętam już po 2-3 miesiącach zrezygnowałem, bo kolega grał więcej w meczach itd.
      Porażka naprawdę silnie dotyka nas pod względem emocjonalnym i jeśli z tym nie walczymy, to będzie nam brakowało motywacji w przyszłości.

      • endyou

        potrafiłem wchodzić w meczach na same końcówki i strzelać bramki, byłem całkiem niezły, trener robił to celowo bo chciał sprawdzić czy się zniechęcę- kocham tak mocno piłkę, że nigdy nie odpuściłem.. ‚awansowałem’ wyżej, ostro trenowałem i dopadła mnie poważna kontuzja. niestety koniec. długo walczyłem z myślami i chciałem grać dalej mimo tego że to niebezpieczne teraz dla mnie.. odpuściłem bo wydaje mi się że to zdrowa decyzja..

        • Mariq

          To straszne, jak się tak traci to co się kocha, wkładasz w coś tyle pracy i niestety przepada.
          Życzę ci szczęścia w znalezieniu nowej pasji! Przy okazji trafny artykuł, pomaga zmagać się z tym małym „dołkiem”, który się ma gdy czujemy się przegrani.

  • Asdasdasdasd

    Trenuje sporty walki i wiem jak to jest z motywacja czy tez sparingami.
    Bardzo interesujace artykuly. Jutro wstane to poczytam wiecej bo az z zaciekawieniem sie to czyta :)

    • http://odwazsiezyc.pl/ Marcin Rzecze

      Dziękuję bardzo :)
      Rób więc swoje, trenuj ciężko i ciesz się efektami!

  • Grzegorz_90

    Ja biegam, a w styczniu tego roku doznalem kontuzji i nadal nie moge nic robic i wiem ze jak wroce do treningow to nie popelnie tych samych bledow (bieglem z wielkim bolem bo nie chcialem przerywac) :)